W połowie listopada 2020 rozpoczęło się sieciowe dochodzenie grupy internautów w sprawie struktur wodzowskich w organizacji Ariowie.com. Na obecną chwilę, do niniejszej grupy napływają różne orzeczenia tych bezpośrednio jak i pośrednio dotkniętych szkodliwą działalnością głównego koordynatora tego ugrupowania Marcina Krynieckiego, aka Pol Lechicki / Marcin Vam.

Ruch Ariowie dotyka przestrzeni publicznej i z tego tytułu KAŻDY, kto poczuł i zrozumiał jakie stoją za tą inicjatywą uniwersalne wartości, ma prawo do dociekania prawdy, zadawania pytań i wyrobienia sobie wobec tej organizacji własnego, osobistego zdania. Jako że fundamentalnym założeniem tej organizacji jest (lub bardziej było) dbanie o ludzką suwerenność, przedstawione dokumenty, zeznania, nagrania rzucą światło na to czy takowa suwerenność nie została naruszona, lub nawet całkowicie sprzeniewierzona przez postać, która na chwilę obecną uzurpuje sobie prawo do wszelkich kluczowych decyzji w tej organizacji.

Ze względu na to iż Polskie sądownictwo reprezentuje prawo morskie (korporacyjne) jak również ze względu na to iż ruch Ariowie.com (stan na początek 2021 roku) stał się bardzo hermetyczną przestrzenią, w której jakiekolwiek dociekania oraz konstruktywne komentarze są blokowane, nie pozostało nic innego jak podjęcie niezależnych działań zmierzających do rozświetlania faktycznych mechanizmów i zaplecza działania tego ugrupowania.

Jako wolne istoty i samostanowiący o sobie Suwereni nie podlegamy korporacyjnym paragrafom sądowniczym prawa morskiego, jak również na podstawie naszej woli oraz w poczuciu, że jest to z najlepszym efektem dla szerokorozumianego dobra zdecydowaliśmy utworzyć niniejszą przestrzeń w internecie  w celu naświetlenia działań i faktycznych intencji jakie występują w centrum dowodzenia projektu Ariowie.com.

Ariowie.com – Apokalipsa – Czyli Ujawnienie

Ariowie.com – czyli jak specjalista od aikido mistrzowskim rzutem przerobił szczytną, ponadczasową ideę w komercyjną działalność, piramidę niespełnionych obietnic i artystycznych iluzji. Paszporty suwerena, komunikatory, samodzielna waluta, odbudowanie wielkiej Arii… Gdzie się to wszystko podziało? Prawdopodobnie w równoległym wszechświecie, bo z pewnością nie w niniejszym.

Do niedawna użytkownicy portalu Ariowie.com zahipnotyzowani artystyczną śpiewką o suwerenności i budowaniu świadomego społeczeństwa odważnym krokiem stąpali za Marcinem Vam’em w stronę wytworzonej przez niego wizji (czyt. iluzji). Tym samym internauci dali się zwieść na bagna niczym śpiące dzieci szczurołapowi z Hameln.

A przecież tak dużo mówi się o prawie naturalnym i suwerenności, chyba użytkownicy portalu sami powinni zrozumieć że domena .COM dotyczy działalności komercyjnej? Że baner uderzający po oczach na stronie .COM i zachęcający do podpisania deklaracji tak zwanego suwerena jest dokumentem, który po podpisaniu i odesłaniu do Marcina wiąże podpisującego z firmą zarejestrowaną w UK pod nazwą AR1A?

No cóż, aby się dobrze nauczyć aikido trzeba czasami raz, albo parę razy być mocno rzuconym o podłogę. Dziękujemy Ci Marcinie za tą bolesną lekcję – Auć! Pokornie wyciągamy wnioski i gratulujemy posunięcia godnego samego Lucjana…

Trzeba napisać, iż znakomita większość internautów, Polaków jak i pozostały ogół międzynarodowego społeczeństwa nie ma pojęcia czym tak naprawdę jest prawo naturalne. Już samo słowo „prawo” może wywoływać gęsią skórkę i skojarzenia typu prawnik, sądy, kodeksy, paragrafy, konstytucja itd. Mało kto wie kiedy się odwoływać do w prawa naturalnego, gdzie je można studiować, poczytać o nim lub z jaką rozmawiać kancelarią. No cóż o wiele prościej jest przecież delegować myślenie i studiowanie tych zagadnień komuś kto zajmuje się tym profesjonalnie, niż samemu poznać ten temat prawda?

I faktycznie tutaj kryje się pierwsza przeszkoda odnośnie prawa naturalnego. Tak długo żyliśmy w społeczeństwie warunkującym nasze myślenie, że niezrozumienie podstaw jest oczywiste, jak i to, że definiowanie fundamentalnych prawd naszego świata przeszło w ręce tych, którzy sami sobie uzurpowali do nich prawo. Tym samym pierwsza zasada prawa naturalnego – „prawo do samostanowienia” całkowicie wyparowała a na jej miejsce powołano instytucje, kościoły, sądy, korporacje itp. I nie ma się co dziwić, że tak zahipnotyzowane społeczeństwo wolało wybrać śmiałego krzykacza z internetu, który za nich odbył proces dedukcji i wybrał jedyną ścieżkę prowadzącą „do zbawienia” (czyt. z deszczu pod rynnę).

Naprawdę dużo by można pisać zwłaszcza w przypadku magika ukrywającego się w hiszpańskich górach. Zapraszam do przestudiowania bocznych zakładek z dokumentami w formie Affidavit, nagraniami artysty oraz innych informacji, które zsumowane powinny dać wystarczający obraz tego jaka faktycznie sytuacja dotyka wprowadzone w błąd społeczeństwo. Chociaż społeczeństwo „Ariów” tak naprawdę na ten moment to nic innego jak frontowa ławka tego teatru-atrapy z przyklaskującymi fanami Pola Lechickiego, a gdzie każda krytyka czy przejaw indywidualnego myślenia wykazany na portalu jest banowany i uznawany za „trolling”.

Nie jestem przywódcą ani pisarzem. Nikt nie wybrał mnie na tą rolę i ja też takiej roli sobie nie nadaję. Jednak dostałem możliwość opisania w niniejszym tekście tego, czym według mnie mieli być Ariowie. Niniejszym postaram się to uczynić.

W 2016 gdy tworzyła się organizacja Ariowie rozmawialiśmy o naszych słowiańskich korzeniach. O wielkiej mocy jaka płynie z rodów, o słowiańskiej haplogrupie oraz o legendarnej Wielkiej Lechii, która przez okupanta została wymazana z historycznych map.

Wiedząc jak wiele Polska wycierpiała w przeszłości jasnym jest, że wielu z nas żyje w poczuciu bycia ofiarą. Uwikłani w objęciach dwóch wielkich cywilizacji, zawsze tak ciężko doświadczaliśmy losu. Jednak zrozumiałem, że martyrologia narodowa nie prowadzi do niczego lepszego niż kompleksu ofiary. Ta z kolei do frustracji, rozgoryczenia i bardzo często przekonania iż budowanie lepszej przyszłości powinno być oparte o walkę, rebelię i konfrontację.

To w moim rozumieniu ślepy zaułek. Nie można gasić pożaru benzyną. W ten sposób nie odrabiamy lekcji, które zadała nam ewolucja i tym samym spirala wrogości i nienawiści wbija się nam w społeczeństwo jeszcze bardziej. Diabeł się cieszy – dziel i rządź. Tym samym założenia inauguratorów tej organizacji się rozeszły, a reszta jest historią która znalazła ujście w osobnym tekście jak i innych dokumentach na tej stronie…

Jest taka rzeczywistość, którą wszyscy znamy i kojarzymy, jednak niekoniecznie umiemy ją nazwać lub opisać. Jest to świat prawdziwej wolności, szczęścia i dobrobytu. Świat o którym przypuszczam każdy z nas ośmielał się marzyć gdy był dzieckiem i wierzył, że w takim właśnie świecie będzie żył gdy dorośnie. Niestety jako mieszkańcy Ziemi byliśmy trzymani w niewoli i odcięciu od prawdziwej wolności, tak długo iż stała się ona dla nas niczym innym jak utopią – naiwną i niedojrzałą mrzonką. Marzenia dziecka zostały skonfrontowane ze smutnymi realiami otaczającego nas Świata i ostatecznie większość z nas stała się chłodna, wycofana i sceptyczna co do dnia dzisiejszego jak i przyszłości. Większość z nas przywdziała maski dorosłości, zarazem zasłaniając się nimi od odpowiedzialności, od możliwości faktycznego skonfrontowania się ze sobą w lustrze.

Maskarada trwa. Jak długo będziemy się bawić w ten spektakl? Jak długo będziemy uciekać od samych siebie?

Dla mnie Ariowie to są Ci, którzy nie boją się spojrzeć pod maskę. To dojrzałe społeczeństwo, które wygrało ze swoim „Bazyliszkiem”. Są to Ci, którzy zrozumieli, że groźny smok z podziemi, który paraliżował swoim wzrokiem nie jest niczym innym jak wypartym cieniem istniejącym w naszej kolektywnej podświadomości. Ta istota obecna w tylu przekazach, w różnych religiach i kulturach nazywana jest diabłem lub czymś podobnym, to jest tak naprawdę nasz własny cień.

Dlatego dla mnie Ariowie to odpowiedzialność i zrozumienie, że świat w którym jesteśmy to gabinet luster samego stwórcy. To wiedza, że aby transformować to co na zewnątrz nas, należy najpierw zajrzeć wewnątrz siebie. Ariowie to Ci, którzy umieli zedrzeć maski i skonfrontować się ze swoim cieniem chowającym się przed światłem świadomości. To Ci, którzy zrobili tą pracę – uzdrawiając swoje blizny, traumy. Dając sobie miłość, lecząc duchowe rany, przebaczając sobie, przebaczając innym. To ci, którzy w tym procesie zajrzeli tak głęboko aby całkowicie zespolić się ze swoją duszą i rozpoznać Boga w sobie jak i w każdym z pozostałych aktorów tego boskiego, spektaklu, który nas otacza. Tym samym zaglądając tam głęboko do serca, pod wszystkie warstwy naszych skorupek, społecznych ról, przywdzianych tożsamości w końcu rozumiejący, że jesteśmy czystą energią pochodzącą od samego źródła. Jesteśmy czystą miłością.

Tym dla mnie są – Ariowie. Bez liderów, bez krzykaczy. Ludzie świadomi swojej potęgi dzięki połączeniu ze swoim wnętrzem i dzięki temu rozumiejący swoją wartość. Nie dający się zwieźć wilkom w owczych skórach żerujących na ludzkich obawach i naiwnościach. To społeczeństwo rozumiejące iż śnimy sen Boga i nasze myśli i uczucia są jego kreacją. Tym samym są to ludzie biorący pełną odpowiedzialność za swój wewnętrzny wszechświat ostatecznie integrując prawdę iż energia podąża za uwagą i naszą percepcją.

To ludzie rozumiejący czym jest prawo naturalne. Nie dlatego, że musieli je studiować, ale dlatego że czują je w sobie. Ich suwerenność nie jest wynikiem podpisanej deklaracji, czy wyuczonej regułki, ale wynikiem połączenia ze zdrowym duchem – zdrowym rozsądkiem.

To organiczne społeczeństwo, gdzie istnieje zrozumienie tego, iż najsłabsze ogniwo w łańcuchu koneksji wymaga troski i uważności i wszyscy za nie odpowiadamy. To świadomość tego, że nie wszyscy mieliśmy równe szanse, dlatego nie można oceniać innych, ale starać się zrozumieć i jeśli to możliwe to pomóc. Ariowie to odwaga aby umieć kochać tych, którzy tej miłości potrzebują najbardziej. To Iskra.

Ariowie – We Are One
Jesteśmy Jednością

 

Zobacz: AFFIDAVIT – Artur Władysław Nowacki

Zobacz: Czym jest Honor i bycie w Prawdzie?

Działamy na podstawie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Art. 54, pkt 1. oraz Ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Art. 29. Prawo cytatu Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Art. 291. Korzystanie z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury. Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.