Nick: Devana

Do Ariów dołączyłam w 2019 roku, najpierw na forum. Przyciągnęła mnie piękna idea stojąca za tym ruchem, coś zwiastującego Wielką Zmianę, powrót do Słowiańskich Wartości, według których żyli nasi Praprzodkowie. Na forum, gdzie trafiłam „czystym przypadkiem”, czytałam wpisy świetnych ludzi, którzy dzielili się znakomitą, często unikalną wiedzą i przemyśleniami.

Uznałam, że to jest to, czego szukam, że z takimi ludźmi chcę się spotykać i tworzyć wspólnotę, rozumianą przeze mnie jako grupa wzajemnego wspierania się, wymiany i współpracy, gdzie każdy daje coś od siebie, co umie i potrafi robić najlepiej. Sieć ludzi o bliskich sobie zapatrywaniach, w kraju i za granicą. Budowanie naszych Osad – samowystarczalnych wiosek. Niesamowity potencjał. Coś na kształt rozbudowanej Rodziny, bo nie każdy ją ma taką jakby chciał, ludzkie losy są niekiedy bardzo pogmatwane i nowa szansa na zbudowanie więzi w realu z grupą podobnych sobie ludzi to niesamowita perspektywa….

Początki w Krakowie były trudne. Wydawałoby się duże miasto, ale odzew na forum znikomy. Zebrało się w końcu kilka osób, ale na pierwszym spotkaniu, które organizowałam jakoś na przełomie 2019/2020 niestety nikt się nie pojawił (miało nas być troje). Drugie podejście wyszło – zobaczyłam się ze Skorpionem. A potem nastąpiło kilka rewelacyjnych spotkań po parę osób, odwiedzin w domach (kiedy ciężko było się rozstać, zakończyć niezmiernie ciekawe i inspirujące rozmowy), podpisywanie deklaracji i ogólnie bardzo dobre – tak to wtedy odczuwałam – widoki na przyszłość.

Zjazd w Suchedniowie był pięknym doświadczeniem, pomimo jego oficjalnego odwołania z niejasnych przyczyn. Przyjechali mimo to – prywatnie – wspaniali ludzie i myślę, że nie tylko mnie szkoda było wyjeżdżać… Była to też okazja do wyjaśnienia kulisów serii niezrozumiałych dla wielu banów i usuwania niewygodnych wpisów z chat-a Ariów. Spotkanie tam było pod wieloma względami znaczące, zachwiało jeszcze mocniej moją już wtedy nadwątloną wiarą w intencje niejakiego Marcina Vam i jego ekipy. Stało się jasne, że najprawdopodobniej ruch Ariowie to tzw. przekręt na sporą skalę, a dowody na to zaczęły spływać z wielu źródeł.

Rozczarowanie moje jest ogromne. Wszystko wskazuje na to, że w ruchu Ariowie wypaczone zostały najświętsze ideały słowiańskie, wąska grupa oszustów wykorzystała je w niegodziwy sposób dla własnych przyziemnych interesów. Pozorują oni działania typu „akcja Konstytucja”, Platforma (czytałam fachowe analizy, że to banalna konstrukcja), na którą zbierane były i są pieniądze (nie wszyscy odzyskali swe wpłaty – z tego co mi wiadomo), teraz paszporty o wątpliwej wartości jako dokument (zapewne służy ta akcja zbieraniu cennych danych osobowych – przez kogoś, kto nawet nie przedstawił się ogółowi z imienia i nazwiska), szkalowani i zastraszani są ludzie, którzy mieli i mają odwagę pytać o niewygodne dla wierchuszki sprawy. Zaprzepaszczono jedną z wielkich możliwości odrodzenia pięknej idei, połączenia nas Słowian (Sławian? Ariów?), odkłamania tego co naprawdę jest naszą historią i dziedzictwem. Marcin ze spółką celowo wyprowadzili nas na manowce, zmarnowali nie tylko ludzki wkład pracy i pieniądze…

Paradoksalnie jednak dzięki Ariom (to jedyny plus, jaki widzę) utworzyła się grupa ludzi, którzy zostali zbanowani „na 1000 lat” albo odeszli z tego ruchu, bo „przejrzeli na oczy” – i których to doświadczenie mocno i trwale związało. Tu bym upatrywała zalążka takiej Wspólnoty, o jakiej marzyłam…

 

Nick: Devana