Nick: Chrzszczy

Stronę Ariowie.com znalazłem przez całkowity przypadek wiosną 2019. Poczytałem trochę forum, założyłem nawet nowy wątek – Ród Szwajcaria. Przez miesiąc zaglądałem od czasu do czasu, ale na forum kompletnie nic się nie działo, zatem zapomniałem o temacie na kilka miesięcy – zajrzałem ponownie jesienią. Na forum wciąż nic się nie działo. Idee szczytne i to byłoby na tyle. Kolejne podejście wiosną 2020, chyba pod koniec marca. I wciąż nic.

Tym razem jednakże znalazłem wzmiankę o komunikatorze Riot zatem postanowiłem zobaczyć czy może tam dzieje się coś więcej. Zainstalowałem, wszedłem do pokoju i… krzaki. Pokój był szyfrowany, mało kto się w tym orientował, ale po kilkunastu minutach udało się i… od razu poszedł zgrzyt pomiędzy mną, a tymi co w pokoju od jakiegoś czasu już przebywali. Po chwili mieliśmy już wyjaśnione, że to nieporozumienie i dowiedziałem się, że tutaj, to też za wiele się nie dzieje – bo szyfrowanie, bo aplikacja trudna do ogarnięcia i w ogóle.  Konik Polny (Nick) zaproponował, abyśmy założyli nowy pokój, bez szyfrowania i zaczęli od nowa. Tak też zrobiliśmy – nowy pokój, wrzutki na forum by ludzie dołączali, monitorowanie pokoju niemal 24h na dobę, by instruować nowo przybyłych jak Riot funkcjonuje, pomaganie w poruszaniu się w pokoju, jak korzystać z Jitsi, jak z ETHERPAD, niemal od razu wystartowały cykliczne spotkania na Jitsi, żeby poznać się z głosu, twarzy – ogólnie żeby móc się ze sobą zapoznać. Na pierwszym spotkaniu były dwie osoby, na drugim trzy, a później… było już coraz więcej. Oczywiście liczyliśmy na tłumy, ale dynamika o ile cieszyła, to również nas zaskoczyła. Po trzecim spotkaniu zaczęliśmy ich protokołowanie – aby wprowadzić kolejność tematów, zapisać pomysły i ogólnie panować nad ich przebiegiem. W międzyczasie w ETHERPAD powstawały notki powitalne, instrukcje jak się poruszać po aplikacji, zalążki rodów i kto skąd pochodzi, propozycje tematów na spotkania na Jitsi, pomysły na akcje i wiele innych pomniejszych kwestii. Po bodajże 3 tygodniach zaczęły powstawać pokoje tematyczne i rodowe – energia i atmosfera była niesamowita, ten organizm zaczął żyć własnym życiem. Na spotkaniach na Jitsi zaczęli pojawiać się goście znani z alternatywy YT, same spotkania potrafiły przeciągnąć się do godzin porannych, oprócz spotkań cyklicznych co rusz inicjowane były spotkania ad hoc, bo akurat nowo przybyły do pokoju miał wiedzę w tym czy innym temacie. Powstał pomysł zorganizowanej ogólnopolskiej akcji ulotkowo-plakatowej i w tym momencie zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Dotychczas Marcin Vam w ogóle się nie interesował tym, co się działo na Riot, mimo że był informowany przez osoby, które go znały. Wielokrotne prośby o propagacje informacji w swoich filmikach, ze jesteśmy na Riot zostawały bez reakcji. W momencie, gdy mieliśmy wzór ulotki i plakatu zwróciliśmy się do Marcina (jak do lidera) o zielone światło i… zaczęły się schody. A to szata graficzna nie taka, a to może tekst zmienimy, a to może dodamy to, a może tamto… Kilka tygodni w plecy. Ostatecznie udało się zrealizować pierwszą edycję tej akcji, ale niesmak pozostał. Sam „lider” na Riot zaglądał niechętnie i rzadko, co też było dziwne. Nie trzeba było długo czekać i przyszła decyzja o przejściu z Riot na Rocket – decyzja zła i nielogiczna – przecież tutaj już wszystko było zbudowane, ta maszyna była naprawiona i pięknie działała, każdy wiedział co ma robić…

Przeszliśmy pokornie na Rocket – tym momencie wycofałem się z administrowania oraz moderowania i protokołowania spotkań, bo a) na „Rakiecie” nie miałem takich uprawnień, b) nie chciałem wchodzić w paradę administracji Ariowie.com / Rocket, którą uważałem za nadrzędną, która wie co robić. Nie zgłosiłem też mojej kandydatury na posła, gdyż uważałem, że nie dam rady pogodzić tej funkcji z życiem zawodowym i prywatnym bez szkody dla którejkolwiek z części. Zadeklarowałem wsparcie merytoryczne dla kilku sekcji Inkubatora przedsiębiorczości, aczkolwiek z jakiegoś powodu byłem wyrzucany z Trello. Jednym zdaniem – wycofałem się z aktywnego uczestnictwa w tak wyglądającej strukturze i obserwowałem jak się sytuacja rozwija. Subiektywnie struktura na Rocket działała w pierwszych tygodniach, gdyż większość Ariów z Riot wiedziała jak zachować porządek, ale z czasem zaczęło to coraz bardziej szwankować. Od pewnego momentu zauważyłem, że zaczęli znikać mądrzy i wartościowi ludzie których znałem z Riot. Lukę wypełniały osoby o merytorycznie dużo mniejszej wartości. Z czasem proceder tylko eskalował. Z pewnym opóźnieniem zaczęły do tego dochodzić informacje o jakichś nieprawidłowościach czy wręcz przekrętach, ale ciężko było dowiedzieć się czegoś konkretnego – sprawy zamiatano pod dywan.

Odnośnie samego Marcina – nie była to postać mojej bajki, ale uważałem, że skoro zaczął tak fajną inicjatywę, to pewnie jest ok (wówczas nie znałem pełnej historii strony Ariowie.com). Jego filmy oglądam rzadko, bo zniechęciło mnie to wieczne straszenie: a to Ukraińcami z bronią pod poduszką, a to mordercami z Mossadu w Policji, a to sztuczną inteligencją i zabójczymi maszynami, które jego przyjaciel ponoć widział na własne oczy na Syberii, rzekomego zastraszania „czarnym BMW i smutnymi panami” którejś z czołowych „Arianek”…
Z czasem jego przekazy były coraz bardziej enigmatyczne.

Ciekawiło mnie natomiast jak chcą rozwiązać kwestie legalności i uznawalności tzw. państwa nadziemnego i paszportów – miały być już we wrześniu, no może w październiku. Na moje pytania zadawane od czasu do czasu, jaką formę miałaby przyjąć nasza struktura (Enklawa? Autonomia? Księstwo bez ziemi?) – nikt nie udzielał sensownej odpowiedzi. Jedynie zdawkowe ogólniki. Postanowiłem poczekać, ale już nieco aktywniej zacząłem się udzielać na Rakiecie – jak się szybko okazało, niemal nikt mnie nie znał (i vice versa). Niemal nie było już Riot’owców. Za to coraz częściej sypały się bany – początkowo myślałem, że faktycznie Rocket został zinfiltrowany, bo żeby tak nagle zaczęły się sypać rezygnacje z funkcji posła? Że nagle tyle banów „bez wyraźnego powodu”? Nawet początkowo broniłem decyzji administracji, wyjaśniałem je koniecznością szybkiej reakcji na zagrożenie i zarządzaniem kryzysem, ale po rozmowie ze świeżo zbanowanym Markiem postanowiłem wsadzić kij w mrowisko celem przekonania się, jakie są reakcje na niewygodne pytania. Moje pytania były proste i wielokrotnie już zadane – forma „nadziemnego państwa”, jakie dokumenty już mamy, o jakie regulacje się opieramy, kiedy i na jakiej zasadzie będą paszporty, co sprawi, że inne państwa będą je respektować. Przez półtora dnia odpowiadałem grzecznie i merytorycznie kilku kolejnym próbującym mnie najpierw spławić, później zniechęcić, ośmieszyć, a na końcu zastraszyć (w tym samego Marcina Vam) i wciąż zadawałem te same kilka pytań. Ostatecznie zbanowano mnie bez ostrzeżenia. W pośpiechu zapomniano o moim dostępie do strony, ale już następnego dnia dostałem ban na 1000 lat na wszytko 😉
Wobec takiego obrotu sprawy część zrezygnowała całkowicie, część wróciła na Riot (obecnie pod nazwa Element) – do starego pokoju Ariowie, który obecnie nazywa się Ludzie Wolni.

Co mnie uwiodło w tym projekcie? Idea. Fantastyczni ludzie i ta energia, atmosfera współpracy. Wspólne dzieło. To, co możemy realnie osiągnąć, jeśli tylko połączymy siły. To, co zaczęliśmy robić. I to właśnie był ruch oddolny, suwerenny – coś, o co w żadnym przypadku nie chodziło Marcinowi i jego pomocnikom. Ariowie.com miało służyć wygodnemu życiu kapłanów kultu, w żadnym razie nie spełnieniu się idei naszej suwerenności, odbudowy i zmiany systemu państwowego, powrotu do najlepszych tradycji. Tak to niestety wygląda z perspektywy czasu i faktów.

Jednakże chciałbym szczerze i gorąco podziękować Marcinowi i jego ekipie właśnie za to, co oraz jak się stało – to dzięki tobie wiemy, że potrafimy w oszałamiająco krótkim czasie zorganizować się w fantastycznie funkcjonująca strukturę, że mamy ogromną moc sprawczą, że tak niewielu może tak wiele. Oraz za to, że nawet tak fantastycznie funkcjonującą maszynę można tak szybko popsuć, a potencjał tak wielu fantastycznych ludzi zmarnować postępując jak ty i twoja ekipa.

Nick: Chrzszczy